Niestety, nie dodam go dziś, bo weszłam tak szybko. Byc może dodam go jutro, w czwartek lub dopiero w weekend. Jutro mam badanie wyników, kartkówkę z lektury, w piatek kolejną kartkówkę, więc nie wiem czy dam radę przetłumaczyć... Mam do Was jeszcze jedna prośbę... Mianowice chodzi o to, zebyście komentowały... Bardzo Was o to proszę, bo nie wiem czy w ogóle ktos czyta moje tłumaczenie. Jeśli możecie kliknijcie też w ankiecie, że czytacie lub nie. Bardzo Was o to proszę.
~nessa ♥
Sister - fanfiction
wtorek, 18 lutego 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Rozdział 2
Życie w Londynie mnie nudzi. Co mam zrobić? Nie potrzebuję
nowych przyjaciół czy czegoś, ale nawet mój brat nie ma czasu dla mnie. Ten dom
był zbyt duży i przerażający, nikt nie próbował skontaktować, nawet służący
mieli twarz jakbym zabiła coś lub kogoś, Boże, nie jestem gotowa na takie
życie!
Depresja naprawdę chciała mnie zabić jeśli nie znalazłabym
gabinetu mojego brata. Weszłam i zaczęłam wszystko geodezyjnie /?/. Pokój był pełen półek wypełnionych plikami, na
środku pokoju stało ogromne biurko. To było upiorne, Benny nigdy nie był
aktywnym człowiekiem w biznesie lub… Nie wiem. Co to kurwa za papiery.
Oczywiście dużo czasu minęło. Nie wiem nawet kim był mój brat i co robił.
Ten dzień minął próżnie, Ben późno wrócił do domu. Byłam zła
na niego za to, że się ze mną nie przywitał.
Następnego poranka kiedy otworzyłąm oczy, zobaczyłam Ben’a
siedzącego na moim łóżku, uśmiechającego się do mnie. Jego twarz na początku
mnie przerażała, ale potem zdałąm sobie sprawę, że nie byłam już w Chicago.
- Dzień dobry, kochanie – uśmiechnął się.
Nie odpowiedziałam, byłam na niego zła i chciałam, by to
zobaczył.
- Chodź kochanie, wstawaj… Miałaś zobaczyć moje samochody. –
uśmiechnął się szeroko.
- Dlaczego tak bardzo zainteresowałeś się samochodami? Nigdy
nie lubiłeś tego tak bardzo.
- Wszystko się zmieniło, Kathy… Teraz jestem jednym z
najsławniejszych kierowców wyścigowych – uśmiechnął się pewnie.
- Co? – krzyknęłam i zaczęłam się śmiac. To było dla mnie
naprawdę śmieszne… Pamiętam Ben’a jako kretyna w szkole, który wszystko
niszczył… a teraz jest sławnym kierowcą? Jak mogłam to pominąć?
- Wstawaj, ty mały leniuchu – zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam
się głośno i intensywnie śmiać.
- Tęskniłam, ty idioto! – szturchnęłam go i wstałąm.
Ubrałam się i wyszłam na zewnątrz. Nasz dom miał wspaniały
ogród z pachnącymi kwiatami i pięknym widokiem.
Ten dzień spędziłam z Ben’em. Pokazał mi swoja kolekcję aut.
To było naprawdę interesujące, ale boję się prędkości. Ben powiedział, że ma
poważny biznes dotyczący wyścigów. Pokazał mi swoje nagrody i artykuły napisane
o nim. Czułam się w tej chwili bardzo dumna ze swojego brata.
Dni mijały i wszystko było coraz nudniejsze. Nie mogłam
wyjść na zewnątrz bez Ben’a, a on nigdy nie miał dla mnie czasu. Całe dnie
spędzałam w pokoju czytając książki, surfując w Internecie lub rozmawiając z
Claire. Tęskniłam za nią bardzo. Była dla mnie jak siostra.
Wszystko było coraz gorsze, mistrzostwa w wyścigach się
zaczęły i Ben'a w ogóle nie było w domu. Przeczytałam wszystkie pisma modowe i
wszystko co miałam w pokoju.
- Kathy – usłyszałam przyjazny głos z pierwszego piętra.
- Cl… - Cl… - Claire?! – Krzyczałąm jak szalona i wybiegłam
z mojego pokoju.
- Claire!! – Krzyknęłam ponownie i w ciągu 3 sekund
przytuliłam moją najlepszą przyjaciółkę, Claire.
- Niespodzianka od Ben’a! – uśmiechnęła się i przytuliła
mnie mocniej.
- Żartujesz? – Byłam w szoku…
- Zadzwonił do mnie i zapłacił za wszystko, Kathy… Twój brat…
- Nie pozwoliłam jej dokończyć zdania.
- Chodź, pokażę Ci mój pokój.
- Twój? – uśmiechnęła się
- Nasz – zaśmiałam się i poszłam do mojego pokoju z Claire.
Zabawa się rozpoczęła.
Nowe życie.
Nowi chłopcy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka! To znów ja! Nudziło mi się więc przetłumaczyłam... Postaram się dodać 3 w poniedziałek, wtorek lub środę, ale nie obiecuję, bo te dni są dla mnie najgorsze i najcięższe z całego tygodnia... ale muszą być min. 4 komentarze... :D
~nessa ♥
Rozdział 1
Oczami Katherinne
- Naprawdę nie sądzę, że będe się tam dobrze czuła, ale i
tak.. Będę dzwonić codziennie, obiecuje - powiedziałam do Claire i ją
przytuliłam. Ochrona mojego brata czekała już na mnie przed domem. Pocałowałam
Claire ostatni raz i wsiadłam do auta. Jechaliśmy na lotnisko. Leciałam do
Anglii do mojego brata, Ben'a. Jeśli chcesz znać prawdę, to nie podoba mi się
pomysł o przeprowadzce do Anglii, ale mój starszy brat tak zadecydował… Nikt
nigdy nie pyta mnie o zdanie. Po śmierci moich rodziców, Ben zdecydował, że
będzie lepiej jeśli będę mieszkać w Chicago z ciocią. TO było dla mnie naprawdę
ciężkie, zmiana szkoły, przyjaciół i wszystkiego, ale potem przyzwycziłam się
do tego… ale teraz zrobił to samo. Nienawidzę faktu, że on może robić co chce.
To takie denerwujące. Nie mogę sobie wyobrazić mojego życia z Benem. On jest
szalony, Bóg wie co on chce robić w najbliższym czasie.
Po 6 godzinach byłam już w moim nowym domy w Londynie. Dom
był jak pałac. Nie wiedziałam co mój brat zrobił, że był tak bogaty. Wszystko
wyglądało na cenne. Było około 10 pracowników na pierwszym piętrze.
- Gdzie jest mój brat? – zapytałam
- Pan Marshall ma dziś jedno z najważniejszych spotkań.
-Oh, okej – uśmiechęłam się i poszłam na drugie piętro. Mój
pokój był większy niż sobie wyobrażałam. Miał własnyą łazienkę, garderobę
(pełną nowych ciuchów) i balkon z niesamowitym widokiem. Dobra robota Ben… ale
tęskniłam za nim, niebogatym. Położyłam torebkę na różowej kanapie i stanęłam
przed ogromnym lustrem. Wyglądałam marnie w tym pokoju. Wszystko tutaj było dla
mnie niczym… ponieważ wiedziałam, że tutaj już nie będę mieć wolności. Ben nie pozwoli
mi nigdzie iść. On jest prawdziwym szaleńcem.
Następnego poranka, obudziłam się o 8:30, wzięłam prysznic i
poszłam na pierwsze piętro.
- Dzień dobry pani Marshall. Twój brat czeka na Ciebie w
jadalni – powiedział służący z dużym
nosem i sztucznym uśmiechem i pokazał mi jadalnię. Ben siedział na środku
długiego stołu.
- Jesteś – moje oczy się rozjaśniły. Pobiegłam w jego
kierunku i przytuliłam go mocno. – Bardzo za Tobą tęskniłem! – Nie mogłam
przestać. Nie widziałam go przez tak długi czas!
- Urosłaś – uśmiechnął się.
- Tak, teraz jestem dużą dziewczynką – zaśmiałam się.
- Naprawdę? – zapytał z ironicznym uśmiechem na twarzy.
Zaśmiałam się i szturchnęłam go, potem usiadłam naprzeciwko
niego. Nawet śniadanie było cenne /?/.
- Nie wiem jak to zrobiłeś… - Ben nie pozwolił mi skończyć
zdania.
- Tak wiele samochodów, tak? – zaśmiał się.
- samochodów? – uśmiechnęłam się niezgrabnie.
- Pokażę ci je wieczorem, teraz muszę iść, mam ważne
spotkania – uśmiechnął się.
- Naprawdę? Ty? – zaśmiałam się – żartujesz?
Ben uśmiechnął się figlarnie.
- Cokolwiek chcesz, tylko nie wychodź bez ochrony, okej?
- Okej, Ben – odpowiedziałam znudzonym głosem.
- Oh i tak, też za Tobą tęskniłem, Kathy – krzyknął z hollu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to co? Pierwszy rozdział za nami... Następny rozdział przetłumaczę jutro lub dziś jak mi się będzie chciało.
~nessa ♥
Prolog
Wydarzenia toczą się w Anglii - kraju, który jest znany z wyścigów. Ta gra ma dwie gwiazdy. Harry Styles - młody, atrakcyjny chłopak i Ben Marshall - niebezpieczny, bezwględny mafiozo. Ich różnica zdań zmienia się w krwawą konfontacje kiedy Marshall szkodzi rodzinie Harry'ego. Harry jest gotowy podjąć wszelkie stosowne kroki, by zniszczyć Ben'a. On jest gotowy na wszystko i nie przestanie. Ale wszystko się zmienia, gdy Harry odkrywa, że jest zakochany w Katherinne - siostrze swojego krwawego wroga.
No to co? Prolog za nami. Postaram się jeszcze dziś przetłumaczyć pierwszy rozdział.
~nessa ♥
No to co? Prolog za nami. Postaram się jeszcze dziś przetłumaczyć pierwszy rozdział.
~nessa ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)